Materiał Partnera Złap za guzik – parę słów o zawodzie kominiarza

Złap za guzik – parę słów o zawodzie kominiarza

Co roku pukają do Waszych domów, by sprawdzić szczelność instalacji. Wzywacie ich na pomoc, gdy macie problem z piecem lub kominem. A gdy widzicie go na ulicy, od razu łapiecie się za guzik. Kominiarz – zawód, o którym krążą legendy. Czy zastanawialiście się kiedyś, jak można nim zostać? A może interesują Was przesądy. Dowiedzcie się więcej!

Jak zostać kominiarzem?

Do zdobycia zawodu kominiarza prowadzą dwie drogi. Chętni mogą rozpocząć naukę w  szkole zawodowej. Podczas trzyletniej nauki uczniowie zdobywają niezbędną wiedzę teoretyczną oraz mają obowiązek odbycia praktyk, dzięki którym dowiadują się, jak w rzeczywistości wygląda praca w tym fachu. Zwieńczeniem zmagań o uzyskanie zawodu jest egzamin czeladniczy. Bez uzyskania pozytywnego wyniku absolwent nie będzie miał żadnych uprawnień.  Nie trzeba jednak kończyć szkoły, by zostać kominiarzem. Można również przez okres równy licznie lat nauki pracować na stanowisku pomocnika kominiarskiego. I w tym przypadku nie obędzie się jednak bez egzaminu – aby uzyskać tytuł czeladnika kominiarskiego, adept musi potwierdzić znajomość rzemiosła. Jak zatem wygląda hierarchia w tym zawodzie? Najniżej znajduje się pomocnik kominiarski, który wykonuje pracę pod czujnym nadzorem swojego opiekuna. Może on awansować na czeladnika – mogącego samodzielnie czyścić i konserwować kominy oraz przewody. Najwyżej w hierarchii stoi  mistrz kominiarski – od czeladnika różni go to, że może wydawać ekspertyzy i zaświadczenia.

Skąd te przesądy?

Gdy zobaczycie kominiarza, zaczynacie odruchowo szukać guzika? A zastanawialiście się, skąd właściwie wziął się ten przesąd? Spieszymy z odpowiedzią. W dawnych czasach gospodyniom domowym bardzo zależało, by kominiarz, rozpoczynając dzień pracy, do nich jako pierwszych wszedł do domu. Dlaczego? To proste – wtedy nie miał jeszcze usmolonego, oczadziałego ubrania, a więc nie narobił zbytniego bałaganu. Podobno łapały wówczas kominiarzy za guziki i ciągnęły ich ku swoim domostwom. Ta, której się to udało – miała szczęście. Wielu przesądnych ludzi do dziś praktykuje ten zwyczaj, gdy zobaczą kominiarza, choć najczęściej łapią oni za guziki w swoim ubraniu. Co więcej sądzą, że mogą go puścić dopiero wówczas, gdy zobaczą okularnika bądź… zakonnice. Czemu akurat ich? To pozostanie tajemnicą. Niektórzy tak bardzo wierzą w szczęście przynoszone przez kominiarzy, że zapraszają ich na swoje śluby. Taką usługę świadczy m.in. zakład kominiarski Henryka Ławniczaka, który z przyjemnością zagości na weselach odbywających się w województwie podlaskim. Jak sami twierdzą: wszystko, czym się zajmujemy, robimy z myślą o Państwa wygodnie, szczęściu, spokoju i bezpieczeństwie. Z pełną świadomością propagują starą tradycję, stając się atrakcją wesel.  Chcecie więc, żeby dopisało wam szczęście? Wiecie, co robić.

Opracowanie:

Zakład Usług Kominiarskich Henryk Ławniczak

Białystok , Jurowiecka 40 lok. 12

Podziel się